W tamtym roku narzekaliśmy, że walczymy o przetrwanie. Brak, bądź zmniejszone zamówienia, zakłócane przepływy, obniżane pensje by utrzymać wszystkich pracowników. Świat stanął w poprzek. Mieliśmy mieć więcej czasu, a okazało się, że work-life balance zniknął w czeluściach ciągłego zabiegania.

Dzisiaj sytuacja jest znowu dramatyczna.

Tym razem stajemy w obliczu popytu przewyższającego podaż. Nie pamiętam takich miesięcy jak pierwszy kwartał tego roku, gdzie z dnia na dzień domykaliśmy kolejne plany produkcyjne. Gdyby były to warunki odnoszące się tylko do nas, to powiedziałabym, że jesteśmy wyjątkiem. Ponieważ jednak cały rynek szaleje (za wyjątkiem branży, które zostały dotknięte pandemią), a nasi klienci próbują nadgonić z zamówieniami od stycznia, stwierdzam, że nie tylko my walczymy,  ale cały świat zwariował!

Co w takiej sytuacji ma robić lider?

  1. Siadasz wygodnie w przysłowiowym fotelu i podziwiasz rezultaty „swoich” działań. Rynek się napędził. Zamówienia samoczynnie spływają, a ty obserwujesz i napawasz się optymistyczną wizją początku rynkowego szaleństwa. Odbierasz gratulacje od kolegów z branży.  Nie masz co podnosić się z fotela, bo po co? Siedź i napawaj się twoimi osiągnięciami. Pomijam, ze na końcu tej historii w większości przypadków stoi zwinny zespół, który potrafi skutecznie skorygować część błędnych decyzji czy zaniechań swojego  lidera. Ale splendor spada i tak na niego osobiście. Chwilo trwaj!
  2. Podejmujesz wyzwanie i rozwijasz biznes. Problem polega na tym, ze nie wiesz czy lepiej inwestować, czy może jednak lepiej powstrzymać się od „zakupowego szaleństwa”? Czy te wzrosty będą długotrwałe? Czy są tylko chwilowym odbiciem rynku w konsekwencji zeszłorocznych spadków? W tej opcji problemem nie jest gwałtowny wzrost zamówień tylko nieprzewidywalny koniec. Czy odkładać na tzw. czarną godzinę? Czy lepiej inwestować ile wlezie póki są ku temu możliwości? Szukasz wsparcia doradców finansowych. Analizujesz trendy gospodarki światowej. Zamiast siedzieć wygodnie w fotelu, działasz!
  3. Zamartwiasz się niestabilnością tej chwili. W końcu każdy dobrobyt ma swój koniec. Zamiast inwestować kumulujesz oszczędności. Jak to mówią: Trzeba się nachapać póki można. Przewidzieć nieprzewidywalne i oszczędzać maksymalnie póki jest możliwość. Budujesz poduszkę finansową, której będą ci pozazdrościć najwięksi, gdy tylko znowu nastąpi kryzys. I nieważne, że nikt nie wie kiedy! Ważne, że ty będziesz wyjątkowo dobrze przygotowany.

Wybór jest.

Bądź liderem na miarę swoich możliwości. Możesz wybrać jedną z powyższych opcji, bądź połączyć niektóre. Moje osobiste przemyślenie brzmi: Traktuj dzisiaj jako przystanek w drodze do jutra.

Nie skupiam się na tym co jest, bo to już przeszłość. Analizuję dotychczasowe doświadczenia, ale nie opieram swoich decyzji tylko na nich. Zbyt szybko zmienia się rzeczywistość w świecie VUCA. Nie oszczędzam bez inwestowania. Nie inwestuję bez oszczędzania. Jedno natomiast jest pewne. Nie lubię siedzieć w przysłowiowym fotelu i napawać się efektami mojej pracy. Wolę aktywnie działać. To przynosi mi więcej satysfakcji i kolejne efekty pracy mojej i zespołu.

A jak ty postrzegasz dzisiaj swoją rolę?