Niejeden wchodzący w rolę menedżera rozważa zapewne jak być dobrym  szefem? I tu pojawia się problem, bo co półka w księgarni, to na niej setki książek o tym. Osobiście przeczytałam wiele z nich i śmiem twierdzić, że większość jest o tym samym. Powstaje więc pytanie. Jak być dobrym szefem?

Być dobry szefem oznacza być człowiekiem.

Zapytacie co to oznacza w takim razie? Dawać, rozdawać, wspierać, wspólnie płakać? O co tu chodzi? Chodzi o to, aby podejmować racjonalne decyzje mimo tego jak trudne one są. Aby nie podejmować ich pochopnie tylko konsultować z zaufanymi doradcami.

Podejmuj trudne decyzje.

Niejednokrotnie boleśnie przekonałam się, że bycie dobrym szefem zmusza do podejmowania trudnych decyzji. Trudnych dlatego, że prywatnie człowiek zrobiłby inaczej. Byłby bardziej naiwny może, bądź bardziej tolerancyjny, ale firmowo i zawodowo nie może sobie na to pozwolić. Ta wewnętrzna bitwa, którą toczę od lat niejednokrotnie potrafiła kłaść mnie chwilowo na łopatki. Jednym z takich przykładów, chociażby, była decyzja o zwolnieniu pracownika. Bardzo sympatyczny człowiek o ciekawej i niepowtarzalnej osobowości. Ale jak przychodziło do wykonywania obowiązków to tak bardzo chciał, że nie był w stanie ich wykonać. Paraliż dotykał go za każdym razem tak silny, że nawet wysłowić się było mu dość trudno. Prywatnie zaś był tak miłym i kulturalnym człowiekiem z wielkim serduchem i też ogromną naiwnością. Wielokrotnie rozmawiałam z nim o tym, że nie radzi sobie w pracy. Wspierałam, tłumaczyłam, pomagałam, ale bez pozytywnych rezultatów. W efekcie poinformowałam go, że jeśli nic się nie zmieni (dokładnie precyzując czego oczekuję) to będę musiała go zwolnić. Po miesiącu nic się nie zmieniło. Widziałam ile nerwów kosztowało go za każdym razem wykonywanie swoich obowiązków. Przyszedł czas na podjęcie tej trudnej decyzji. Jak bardzo odchorowałam to wiem tylko ja. Siedział z oczami wbitymi we mnie i patrzył tym załamanym wzrokiem kiedy wypowiadałam na spokojnie, że musimy się rozstać. Tłumaczyłam, ze dalej nie ma to już sensu, bo on wykończy się nerwowo, a ja wpadnę w paranoję w oczekiwaniu na jego poprawę. Było to bardzo przykre doświadczenie. Prywatnie wbiło mnie w ziemię i załamało. Zawodowo byłam profesjonalistką. Prywatnie chlipałam w kącie w poczuciu winy, że zabrałam pracę człowiekowi, który tak bardzo się starał ją utrzymać.

Konsultuj zanim zdecydujesz.

Nie bez kozery poszłam na studia psychologiczne. Wybrałam psychologię kliniczną. Uznałam, że pomoże mi to w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Nie pomyliłam się. Faktycznie studia pomogły mi w zrozumieniu siebie, ale też różnic indywidualnych, psychologii społecznej i wielu innych aspektów. Natomiast nie nauczono mnie nie czuć. Ludziom się wydaje, że szef nie czuje. „Bezduszna istota o wielu twarzach, która wydaje polecenia nie przyjmując odmowy.” I tu nastąpi Wasze ogromne rozczarowanie. CZUJĘ, CIERPIĘ, PRZEŻYWAM DYLEMATY jak każdy człowiek. Mam lepsze i gorsze dni. Natomiast nauczyłam się przez ostatnie lata jednego: konsultować swoje decyzje z zaufanymi osobami, z których zdaniem się liczę. To nie jest stała ekipa klakierów, którzy na hasło: Poradź mi! Kiwają głową i milczą. To osoby, które zawsze mają własne zdanie, ale słuchają też co ja mam do powiedzenia zanim je wypowiedzą.

Wspieraj.

Nie ma tego w oficjalnym zakresie obowiązków szefa. Ale czy to oznacza, że szef nie ma być człowiekiem? Czy wspieram? Tak, wielokrotnie! Czy mówię o tym głośno chwaląc się ile sił? Nie. Po co? Na swoim koncie pomocowym mam wiele życiowych i trudnych akcji. Zatrudniam ludzi. To normalne. To co mnie cieszy najbardziej w tych historiach, to to, że mój pracownik wybrał właśnie mnie. Zaufał mi i powiedział co go boli, jakie ma obawy, z czym nie umie sobie poradzić prywatnie. Czasami są to ludzkie dramaty oparte o przemoc, wychowanie dzieci, rozwody i mrożące krew w żyłach opowieści. Są też poważne problemy zdrowotne i walka o życie. Każda ta historia to człowiek i jego dramat. Czasami chodzi o to, żeby wysłuchać i poświęcić swój czas. Innym razem o poradę. Kolejnym razem o polecenie dobrego adwokata, przed którym można się zwierzyć i liczyć na jego pomoc w wygraniu sprawy. Zdarzają się też takie sytuacje, że trzeba walczyć o pracownika i jego normalny byt, bo uwikła się w historie, z których sam już wyjść nie potrafi. Wtedy wspólnymi siłami wraz z nim walczymy o lepsze jutro. To jest lekcja pokory, którą odbywam każdego dnia, gdy okazuje się, że ktoś już nie ma nadziei i trzeba mu ją zbudować. Ważnym wtedy jest, żeby szef był człowiekiem. Mimo tego jak bardzo przerażające te historie są, stoję wtedy twardo na nogach i wspieram ile sił. „Razem” to słowo klucz. „Wsparcie”-to drugie.

Czy powyższe działania powodują bycie dobrym szefem? W moim przekonaniu tak. Czy przynoszą zyski firmie? Bezpośrednio nie, ale pośrednio a i owszem. Człowiek zaczyna czuć, ze firma to miejsce, w którym chce się być. Ostatnio usłyszałam: „Ale ja nie mam rodziny. Jestem sam jak palec i nie mam na kogo liczyć.” Odpowiedź drugiego rozmówcy brzmiała: „Masz. Jesteśmy tu my. MB family.” Łza zakręciła się w oku. Tak, szef to zawód. Najtrudniejszy z możliwych, ale jeśli potrafisz być człowiekiem, to zawód ten przynosi wiele satysfakcji.