Jak być innowacyjnym?

To pytanie, które zadaje sobie każdy przedsiębiorca chcący odróżnić się od innych i przetrwać na rynku. Odpowiedź nie jest prosta. Co należy zrobić aby stać się innowatorem? Jak zrealizować proces, który nie jest oczywisty w swej istocie?

Mam poczucie, że w ostatnich latach zagubiliśmy znaczenie i rozumienie słowa innowacja. Gdzie się nie obrócę słyszę, że firma ma innowacyjny wyrób, innowacyjne podejście, innowacyjny proces, sukces, przełom. Generalnie, kto nie używa słowa „innowacja” w jego wielu odmianach, ten nie ma szans na przebicie się. Dlatego nauczyliśmy się używać marketingowych chwytów, które z prawdą o innowacyjności w realiach się mijają, ale brzmią chwytliwie i dają szanse na dostanie się do mediów.

Przeczytałam na ten temat wiele książek aż dotarłam do jednej, która odkryła przede mną w prosty sposób arkana procesu tworzenia innowacji. To „Strategia Błękitnego Oceanu” W. Ch. Kim’a i R. Mauborgne’a – książka, która zmieniła ten nieokreślony, owiany tajemnicą proces w instrukcję obsługi, którą zrozumie każdy.

Przestań porównywać się z konkurencją

To banalne stwierdzenie wywróciło moje myślenie do góry nogami. Do pewnego czasu cała działalność mojej firmy skupiała się na tym, jak dogonić bądź przegonić konkurencję. W tym wyścigu szczurów zapomnieliśmy o kliencie i jego potrzebach. Uznaliśmy a priori, że wiemy czego on potrzebuje. A jeśli my nie wiemy, to konkurencja wie na pewno! Błędne założenie od samego początku odbierające możliwość patrzenia nie przez pryzmat konkurencji, ale totalnie ją pomijając.

Stwórz krzywą wartości istotnych dla klientów

Aby stworzyć innowację najpierw trzeba wiedzieć ,jakie wartości są istotne dla naszych klientów. Które z czynników pozornie oczywistych dla branży można wyeliminować? Które należy uwzględnić? Które należy podnieść ponad poziom obecnie funkcjonujący w branży? Odpowiedzi na te pytania to nasz klucz do innowacji.

Tu przypomniał mi się Dyson z jego innowacyjnym podejściem do odkurzaczy czy ostatnio do suszarek. Kiedy stworzył swój odkurzacz, pierwszy na rynku bez worka, nikt z konkurentów się nie zainteresował. Nie zauważyli jaki w tym produkcie tkwi potencjał. Nawet wtedy, kiedy Dyson tłumaczył, że brak worka w odkurzaczu oznacza niższe koszty użytkowania. W dodatku worek się nie zapycha (bo go nie ma) i nie obniża mocy ssącej odkurzacza. Konkurencja tego nie kupiła, więc Dyson zaczął produkować sam. Dziś potentat światowy nadal wykracza poza wszelkie granice standardów. Odkrył, że to co mu najbardziej przeszkadza w suszarce, to szum. Dlatego stworzył innowacyjną suszarkę, która nie wydaje dźwięków o takim nasileniu. Nie porównuje się do konkurencji, odkrywa wartości istotne dla swoich klientów i dzięki temu stosuje marże na swoje innowacyjne produkty, o których nie jeden marzy. Kompetencje i technologia wbrew pozorom nie mają tu znaczenia. Ważne jest udostępnienie klientowi czegoś, na co wcześniej nie mógł liczyć.

Zatrzymaj się na chwilę

Bieg codzienności zabija każdą firmę. Tzw. „bieżączka” stała się naszym standardem w pracy. Gonimy za wszystkim co się da próbując domykać zadania, realizować cele, które wyznaczyliśmy sobie na dany rok. Niestety to powoduje, że gubimy się w codzienności i nie zauważamy, co może być istotne. Wydaje się nam, że wszystko co robimy jest ważne. Nie możemy myśleć i rozważać, bo czas nas goni. Trochę w myśl dowcipu o pracowniku budowy, co biega z pustą taczką. Zapytany co robi odpowiada, że ma mnóstwo roboty i nie ma czasu taczki załadować. I my też tak biegamy. A okazuje się, że w ten sposób zabieramy sobie czas na rozejrzenie się co dzieje się wokół nas. Na zastanowienie w jakim kierunku powinniśmy pójść. Czy cele obrane na początku roku powinny nadal być te same? Może sytuacja na rynku tak dynamicznie się zmienia, że dzisiaj nie ma sensu kontynuować już tego co planowaliśmy na początku? To bardzo ważne, by znaleźć chwilę na refleksję.

Co byś zrobił inaczej?

Autorzy sugerują, aby każdy przedsiębiorca zadał sobie strategiczne pytanie: Gdybyś miał możliwość cofnąć czas, to co byś zrobił/zorganizował inaczej we własnej firmie? Innowację należy rozważyć w kategoriach nie tylko produktu, ale też serwisu i dostawy. Dopiero te trzy platformy pozwolą nam na innowacyjne rozwiązania. Okazuje się, że skoro firma funkcjonuje od wielu lat, to nie potrafimy wznieść się poza to, co już osiągnęliśmy i wypracowaliśmy. Jesteśmy przywiązani do naszych rozwiązań i wartości. A najważniejsze jest, by wyjść poza swoją strefę komfortu i znaleźć nowe wartości istotne dla nas i naszych klientów.

Zapewne przyszło Wam już do głowy pytanie: A co to wszystko ma wspólnego z HR-em? Spieszę z odpowiedzią.

Jeśli chcemy dobrze zarządzać zasobami ludzkimi, to musimy wziąć pod uwagę szerszy kontekst niż tylko nasi ludzie i ich potrzeby. Wszyscy, z pracownikami włącznie, zależą od naszych klientów. W każdej firmie chodzi o to, by generować zysk. Aby to czynić należy sprzedawać. Jak w takim razie motywować ludzi do tego, aby chcieli być innowacyjni? Oczywisty sposób odkryłam w powyższej książce. Jak to mówią: najciemniej pod latarnią. A człowiek całe życie się uczy. Deadline goni deadline. Czasu na nic nie ma, bo wciąż rozwój i rozglądanie się za konkurencją. A tu właśnie chodzi o to, by dać ludziom się zatrzymać, pomyśleć, przeanalizować. Czyli czasem zwolnić tempo.

Nie musimy porównywać się z innymi. Różnice indywidualne mogą być wartością dla firmy. Każdy jest inny i co innego wnosi. Lepiej jest mieć zespół introwertyków pomieszany z ekstrawertykami niż jednorodną grupę szaleńców.

Gdy poznamy na czym zależy naszym współpracownikom, jakie wartości są dla nich ważne, to będzie nam znacznie łatwiej współpracować. Takie banalne, a takie wartościowe odkrycie z książki. I to wcale nie musi być utopia. Zamierzam spróbować już wkrótce.