Bądź twarda! Silna! Nie daj się! Walcz o swoje. Czasami po trupach. To nie ma znaczenia co powiedzą ludzie. Ważne jest to, abyś osiągnęła cel! Znaj swoją wartość.

Całe życie to słyszałam.

Zostałam wychowana w sprzecznościach. Z jednej strony ojciec mówił, że powinnam być silna, odważna. Znać swoją wartość. Zdobywać szczyty. Z drugiej strony – wiem, że był ze mnie dumny, ale zawsze skrycie. Bardzo rzadko wypowiadał pochlebne słowa do mnie, ale za to chwalił się mną na zewnątrz, do obcych. Małgosia skończyła szkołę z wyróżnieniem. Małgosia mówi biegle po angielsku. Małgosia przejmie kiedyś firmę, bo jest taka zdolna i rozgarnięta. I ta sama Małgosia walczyła zaciekle o każde jego docenienie każdego dnia. 

Ktoś ostatnio zostawił komentarz

pod moim wpisem na bloga. Pan Ryszard stwierdził, że historia mojej rodziny nie napawa dumą. Że musiałam wykonać ogrom pracy, by dziś być takim liderem. Pierwsza moja myśl: Co Ty człowieku wiesz o dumie?! Druga – jak silną musiałam być dorastając, aby jednak być dumną z rodziny, skoro ta historia w ocenie innych taka nie była?

To skłoniło mnie do analizy tego jakim liderem jestem.

Dumnym.

To na pewno. Z wielu powodów. Jestem dumna z tego, że przechodząc swoją historię, doszłam do momentu, w którym nie jestem tyranem tylko liderem. To był ogrom pracy i wysiłku, by móc dzisiaj otwarcie powiedzieć, że człowiek jest największą wartością mojej firmy, nie musząc chować głowy w piasek, to powód do dumy. Dumna też jestem z tego, z jakiej rodziny pochodzę. Dlatego właśnie zostawiłam swoje panieńskie nazwisko, gdy wychodziłam za mąż. Na przekór światu i domniemaniom, zostawiłam Bieniaszewska, aby z podniesioną głową je nosić. Odciąć się od przeszłości byłoby łatwiej, ale pytanie po co? Nie widziałam takiej potrzeby ani wtedy ani dziś.

O stałych i niezmiennych wartościach.

Jestem dumna z tego, że w obliczu wielu wyzwań i trudności, nie zmieniam swoich wartości. Dzisiaj pandemia ujawniła wielu liderów, którzy rzucali puste słowa na wiatr. Mówili jak cenią swój zespół, a przy pierwszej nadarzającej się okazji zwolnili ludzi, szukając ich kosztem oszczędności. Firma zapewne przetrwa, pytanie brzmi: czy ludzie będą chcieli wrócić do lidera, który zapomniał o swoich deklaracjach w pierwszym momencie kryzysu? Moje wartości dojrzewały razem ze mną. Dziś najważniejsze to empatia, reputacja, szacunek. Gdy jesteś właścicielem firmy rodzinnej, to inne doświadczenie. To zobowiązanie do szacunku do drugiego człowieka, do empatii i zauważania jego potrzeb. Ale też do zachowania reputacji, gdyż raz zepsuta ciągnie się za tobą jak smród. Na początku mojej kariery biznesowej było inaczej. Wartości wiązały się z moim dobrem bezpośrednio. Od kilku lat zrozumiałam co ma znaczenie przy prowadzeniu firmy, jeśli chcesz mieć swój zespół za sobą.

Autentycznym.

Jedni mówią, że to plus. Inni, że minus lidera. Cóż, faktycznie jest tak, że autentyczność czasami boli nadawcę jak i odbiorcę. Łatwiej jest w sytuacji zwalniania człowieka sprzedać mu historię o ograniczeniu kosztów i zmuszeniu do tego działania przez siły zewnętrzne. Trudniej otwarcie porozmawiać o tym co jest prawdziwym powodem rozstania. Jednak uważam, że na tym polega bycie liderem, aby nie chować głowy w piasek tylko za każdym razem być sobą. Ja jestem emocjonalna. Czasami za bardzo. Wścieknę się i muszę biec na dwór, aby współtowarzysze nie dostali rykoszetem. Ale też empatyczna i czasami to bardzo przeszkadza przy podejmowaniu decyzji. Gdy jest ona kontrowersyjna i stoisz przed wyborem, musisz podjąć decyzję i wtedy zastanawiasz się czy masz być szefem firmy czy człowiekiem? Brzmi fatalnie, ale taka jest prawda, że czasami te funkcje wydają się być rozłączne. Wtedy myślę, że mam być autentyczna. Mówię co myślę choć czasami jest to bezpośrednie. Robię co czuję, bo inaczej byłoby to nie moje. Konsekwencje tego są niejednokrotnie bolesne, ale przynajmniej mogę spojrzeć w lustro bez wstydu.

Odpowiedzialnym.

Tego nauczyło mnie życie. Od jedenastego roku życia byłam odpowiedzialna za swoją siostrę. Ciążyła mi wielokrotnie, ale cóż, taka była rola starszej siostry. W wieku dwudziestu jeden lat stałam się odpowiedzialna za utrzymanie rodziny. Wtedy tata poważnie zachorował, a ja przejęłam jego firmę. To dopiero była odpowiedzialność! Młoda dziewczynka wśród dojrzałych i doświadczonych inżynierów Zasada: gdy wygrana to moja, gdy przegrana to wasza, dobremu liderowi nie przystoi. Odpowiedzialny szef, to skarb, bo daje wolność do kreatywności swoim ludziom równocześnie ich zapewniając, że błędy, które popełnią są akceptowalne. To też ważna lekcja dla lidera, gdyż nie każdy potrafi tak postępować. Tu też miałam problem na początku drogi zawodowej. Wolałam zrobić sama niż oddelegować innym, aby nie popełniali błędów. Efekt był mizerny, ale czas zaoszczędzony. Później robiłam jeszcze inaczej. Delegowałam zadania, ale tak zaciekle monitorowałam, że nikt nie był w stanie tego napięcia wytrzymać. Ludzie nie mieli odwagi popełniać błędów, ale tym samym zablokowali swoją kreatywność w obawie przed konsekwencjami.

Spójnym.

Oj jak to czasami boli… Człowiek chciałby strzelić focha, obrazić się i wyjść w połowie z trudnej rozmowy, gdy czuje, że już nie ma siły na dalsze dyskusje. A mimo to stoi i cierpliwie wysłuchuje, bo powiedział, że dla niego ludzie są największą wartością firmy. Później słyszysz, że gdy kogoś zwolniłeś, to nie jesteś spójny. Kurczę, ale jest różnica w tym, że zwalniasz kogoś, bo masz taki kaprys, a zwalniasz dlatego, że ta współpraca, mimo wielu podjętych prób, nie idzie. Zdarza się. Wtedy istotne jest to jak zakończysz. Czy z klasą czy bez? Z szacunkiem? Otwartym umysłem? Empatią? Bo trzeba pamiętać, że bardzo szybko Twoje postępowanie zostanie zweryfikowane. Jeśli rzucasz słowa na wiatr, to pamiętaj, że zostaniesz z tego rozliczony i zarzucą ci niespójność.

Odważnym.

Niech mówią co chcą, ale stawić czoła temu wyzwaniu prawie dwadzieścia lat temu i niezmiennie w tym trwać, to jest odwaga! Bałam się jak diabli, ale uznałam, ze podejmę wyzwanie. Musiałam pomóc rodzinie. A z drugiej strony, śmieję się, ze nie miałam pojęcia co mnie czeka. Cóż nauczył mnie tego ojciec, aby nie bać się wyrażać własnego zdania, iść pod prąd i łamać schematy. I tak właśnie robię większość swojego życia zawodowego. Gdy się nie zgadzam, to o tym mówię. Gdy mnie coś nęka, to wyznaczam własną drogę. Nie lubię utartych schematów, jeśli nie mam do nich przekonania. Naraża mnie to niejednokrotnie na konsekwencje, niekoniecznie pozytywne, ale inaczej straciłabym szacunek do siebie. Tak mnie nauczył tata i tak już zostanie. Chcę patrzeć w lustro każdego dnia z dumą i szacunkiem do siebie.

Takim jestem liderem.

Zmienionym na przestrzeni lat. To na pewno. Dorosłam, dojrzałam, zyskałam większy wgląd w siebie. Zauważyłam, ze nie jestem pępkiem świata. Że ludzie są bardzo ważną częścią funkcjonowania mojej firmy, że bez nich nie osiągnęłabym wiele. Ale też jestem liderem bardzo dumnym z własnych osiągnięć, z rodziny z której się wywodzę. To ona mnie ukształtowała i dała podwaliny do tego gdzie teraz jestem. Nauczyła mnie bycia ambitną, oddaną i pełną pasji. Pokazała mi jak się nie poddawać, jak być wytrwałą. To dzięki niej zrozumiałam co jest ważne w życiu. Możesz walczyć o wiele, ale gdy masz przy sobie bliskich przetrwasz wszystko.