Jest piękny słoneczny dzień. Promienie muskają ciemne włosy, które wiatr delikatnie przesuwa na Twoich ramionach. Masz uśmiech na twarzy. Nie, nie taki szeroki. Lekki, subtelny i pokazujący spokój Twojego umysłu. Ubrana w business casual siedzisz razem ze mną na ławeczkach obok biurowca firmowego. Jest przerwa śniadaniowa, więc pijemy koktajl warzywno-owocowy. Przyniosłam, bo wiedziałam, że lubisz. Poświęcę się. W końcu co się nie robi dla rekonwalescentów. Szczególnie tych, na których bardzo mi zależy. Opowiadam Ci co się wydarzyło w ostatnim czasie. To nie jest zwykłe referowanie zdarzeń. Wiesz, że mi Ciebie brakowało? Mówię Ci co czułam, gdy Ciebie nie było. Że myślałam codziennie. Że trudno było się skupić na czymkolwiek. Że pytałam jej co u Ciebie, gdy nie chciałam Ci przeszkadzać. Mówię Ci, że dzień, w którym się dowiedziałam, że znowu musimy walczyć był najtrudniejszy. Że to dziwne, bo jesteś obca, więc nie powinnam się przejmować. Ale jest jakaś nić, może nawet niewidzialny włos, który nas połączył w tym wszystkim. Ja czuję, że chcę, a Ty czujesz, że musisz. I wiesz co? Wygrywamy! Tak jak wtedy. Wygrywamy, bo jesteś silna, choć wydawało Ci się, że nie. Choć mówiłaś, że tego za dużo na jednego człowieka. Jesteś wzorem, utożsamieniem walki o wygraną. Pamiętasz? Przechodziłyśmy razem choć osobno. Patrzyłyśmy jak każdy dzień przecieka nam przez palce. Próbowałyśmy odnaleźć się w nowych sytuacjach. Czasami milczałyśmy, bo żadna z nas nie wiedziała co powiedzieć. Ale wiedziałyśmy, że możemy na siebie liczyć. Ja i Ty. Obce i spokrewnione emocjonalnie. Więc siedzimy na tych ławeczkach i wspominamy kolejne bitwy, ale to już ostatni raz, gdy to robimy. Wiesz dlaczego? Bo to już koniec! Rozumiesz? Koniec! Więcej nie będzie! Zapytasz dlaczego zaklinam rzeczywistość? Skąd wiem? Powiem Ci. Bo już wyczerpałaś limit. Limit na cierpienie, na ból, na strach, na lęk. DOSYĆ!!!! Tak po prostu dosyć!!!! Wiesz dlaczego jeszcze? Bo już ja mogę tego nie dźwignąć i wyjdzie ze mnie człowiek. A pamiętaj. Lider nie jest emocjonalny. Nie płacze. Lider nie pokazuje przecież uczuć. Jest twardy. I jestem. Kończymy śniadanie. Wracamy do pracy. Ja i Ty po prostu wiemy, że już więcej nie będzie.

To jest moja wizja końca, wiesz? Pozwól, że powiem Ci jak jest teraz.

Stoję na posterunku. Rozumiesz? Stoję i nigdzie się nie ruszę choćbyś miała wrzeszczeć, że mam iść. Nie wystraszysz mnie. Ani krzykiem, ani ciszą. Sorry, byłam już tu i wiem jak jest. Nie chcesz mówić? Ok, rozumiem. Tłumaczyłaś mi, że czasami w ten sposób chronisz bliskich. Wtedy popłynęły mi łzy po policzkach ze wzruszenia. Znalazłam się w gronie tych, których chciałaś chronić.

Chcę pomóc i czekam na polecenie jak to zrobić. Wiem jak bardzo nie lubisz kiedy przychodzą i mówią, że będzie dobrze. No bo po co mają mówić skoro obie to wiemy? Ja nie będę mówić, ale nie myśl, że Ci odpuszczę. Zamiast zapewniać, będę pytać jak pomóc. Ty udajesz czasami siłaczkę, ja też. Taka nasza zmowa milczenia. Ale chcę pomóc nawet wtedy, gdy powiesz, że nie potrzebujesz i dasz radę. Powiem Ci więcej! Nie tylko ja chcę pomóc. Nas jest więcej tylko oni boją się podejść i powiedzieć. Mówią mi, bo wiedzą, że ja przyjdę i powiem Tobie nawet jeśli się wściekniesz. Mam to gdzieś! Znam Cię. Pozłościsz się i Ci przejdzie. Dlatego bądź tak uprzejma i mów co potrzebujesz. Jeśli nie powiesz, to zacznę zgadywać, a po co?

Widzę. Może wyglądam jak przytępiona, ale widzę, uwierz mi. Wyzwanie polega na tym, że mówię co widzę. Wiem, że czasami wolałabyś, abym nie widziała. Tylko zapominasz o najważniejszym. Postawa Zosi Samosi u mnie nie przechodzi. Nie kupuję tego. Nie po to jestem liderem, żebym miała udawać, że nie widzę problemów moich ludzi! Wybacz. Taka ja. Widzę czasami więcej niż przeciętny człowiek. Jestem dobrym obserwatorem.

Chcę słuchać i milczeć. Byłam szkolona do tego. Całe pięć lat na studiach. Choć jestem gadatliwa, to słucham. Czasami tak wnikliwie, że mózg mi się gotuje. Ale obie wiemy, że obcym lepiej się wygadać. Dlatego pamiętaj, że jestem o każdej porze dnia i nocy, aby słuchać. Nie tylko wtedy kiedy jest pięknie. Ale właśnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebujesz.

Opierniczam. Z miłości, z obawy, ze strachu. Lepiej grać czasami złośnicę. Wrzucać przytyki pod Twoim adresem, bo wiem, że wtedy obie się podnosimy. To te, w których mówię, że mnie wkurzasz, bo nie raczyłaś zrobić czegoś dla siebie. I faktycznie mnie irytujesz. Te Twoje cholerne teksty o tym, że sobie sama poradzisz, bo tak Cię wychowano. A czy ja mówię, że sobie nie poradzisz?! Przecież nie mówię! Twierdzę tylko, że zamiast łazić wokół tematu i męczyć się samej, przyjdź i zrobimy to razem. Znacznie szybciej, prościej, a może i lepiej.

Czekam i będę czekać. I zrozum to wreszcie raz a dobrze! Rozumiesz? Będę czekać. Bo tak się umówiłyśmy. Bo liderem się stałam dorastając właśnie przy Tobie. Ucząc się zachowań odpowiednich do danego czasu i miejsca. Nauczyłam się być liderem-człowiekiem dzięki Tobie. Wcześniej skrywałam to dla bliskich. Dzisiaj nie mam obaw. Jeśli moje zachowania są zbyt emocjonalne w obliczu biznesu, mówi się trudno. Zapracowałam już na to gdzie jestem i nie muszę niczego nikomu udowadniać. To jest piękno mojej sytuacji. Dzisiaj mogę być sobą i nie muszę udawać nikogo kto byłby bardziej odpowiedni na tym miejscu w ocenie innych.

Dlatego przestań się zastanawiać jak będzie. Poczekam na Ciebie, bo to Twoje miejsce. Wtedy kiedy masz gorszy dzień jak i wtedy gdy jest lepszy. To Twoje miejsce, wtedy gdy zawaliłaś kolejną rzecz, bo nie ma to znaczenia w obliczu wyzwań, z którymi się mierzysz. Dzisiaj Ci nie wyszło, to wyjdzie kiedy indziej. Tak to już jest, że gdy się z kimś wiążesz, to na dobre i na złe. Taki banał nabiera znaczenia w naszej sytuacji. Chcę, żebyś nigdy o tym nie zapomniała. A wtedy kiedy przychodzą Ci do głowy obawy, że może jest inaczej, po prostu zadzwoń i zapytaj. Przypomnę Ci jak jest. Pracownika można zwolnić, gdy na to zasłużył. Ale nie zwalniasz go dlatego, bo ma właśnie słabszy czas. Oszalałaś?

I na koniec powiem Ci jedno: Jesteś bardzo ważnym ogniwem mojej firmy. Nie jesteś sama. Oprócz Twoich bliskich masz mnie. A nawet pokuszę się, aby powiedzieć, że jest nas więcej. Umawiamy się na taką wizję końca. Nie zapomnij! Czekam tu na Ciebie i popijam ohydny koktajl warzywno-owocowy… boszzz jak ja Cię muszę lubić.