Nienawiść

– bardzo silne uczucie niechęci wobec kogoś lub czegoś, często połączone z pragnieniem, by obiekt nienawiści spotkało coś złego.” Oto definicja słowa z Wikipedii. A dlaczego ją przedstawiam? Bo dziś będzie właśnie o tym. O nienawiści i hejcie do Bieniaszewskiej.

Zakładając własną firmę w 2002 roku i ucząc się na doświadczeniu mojego taty wiedziałam, że będę podmiotem nienawiści wielu. Skąd wiedziałam? Obserwowałam zawistnych ludzi współpracujących bądź obserwujących mojego tatę. Dlaczego to robili? Tego, na poziomie racjonalnym, wytłumaczyć się nie da. Lecz na poziomie emocjonalnym już łatwiej. Kierowała nimi zazdrość o: warunki bytowe, posiadany majątek, sukces przychodzący coraz częściej, rozpoznanie na ulicy, możliwości finansowe, a nawet ubiór, gdyż mój tata całe życie chodził elegancko ubrany w garnitur i muszkę. Nie nosił krawata, bo był nieelegancki i pospolity, w jego mniemaniu. Wyróżniał się z szarego tłumu.

Trudno, więc było nie przewidzieć, że jeśli rozwinę swoją firmę, to konsekwencją będzie opluwanie mnie i hejt notoryczny. W końcu podstawową emocją przyświecającą ludziom jest złość na to, że innym wyszło. Wiem. Podniosą się zaraz sprzeciwy, że tak nie mają wszyscy. Oczywiście, że nie wszyscy. Ale dzisiaj skupiam się na tych, którzy żyć bez nienawiści i złorzeczenia nie potrafią. I to do nich kieruję swoje przemyślenia.

Po pierwsze, im bardziej opluwacie, tym silniejsza jestem.

Wtedy wiem, że to co robię ma sens. Skąd wiem? Bo opinie negatywne na mój temat pojawiające się czasami w eterze, udowadniają mi ile już osiągnęłam. Kiedyś nie byłam rozpoznawalna i nikt o mnie nie słyszał. Dzisiaj poprzez ciężką pracę moją i mojego teamu, MB Pneumatyka jest marką, którą widać w środowisku automotive, a Bieniaszewska jest jej twarzą. A znani jesteśmy nie dlatego, że nas opluwają, a dlatego, że mamy wymierne sukcesy zauważalne na skalę światową. Choćby przykład Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP w kategorii Firma Rodzinna. Nie ma drugiej firmy w Polsce, która może poszczycić się tą nagrodą! To dlaczegoż mamy się nią nie chwalić? Z obawy przed tym, że ludzie nas znienawidzą? Litości! Toż gdyby tak było, że przejmuję się opiniami sfrustrowanych i żyjących w ciągłym marazmie ludzi, którzy nie mogąc pochwalić się swoimi osiągnięciami, próbują wyrównać swoje szanse głośno plując, musiałabym zamknąć firmę jeszcze zanim ją otworzyłam. 

Po drugie, znam swoją wartość.

A to zjawisko mało akceptowalne w dzisiejszym świecie. Wynika to z wielu uwarunkowań od kulturowych, gdzie kobieta jest odpowiedzialna nie za sukcesy w firmie tylko rodzinę i jej stabilizację. A kończąc na wykształceniu, cechach osobowościowych itp., które stawiają nas w szeregu za mężczyznami. Ja problemu z tym nie mam żadnego. To znowu nie podoba się hejterom. Przysparza im kolejnych negatywnych emocji.  „Jak można mówić na głos o swoich osiągnięciach?! Przecież to wstrętne przechwalanie się! Niech szlag trafi ją i jej poczynania!” – To tylko niektóre myśli i wypowiedzi zasłyszane nie raz. Ktoś by zapytał: Gośka, płaczesz co godzinę załamana czy raz na jakiś czas? Nie płaczę w ogóle! Mało tego. Jeszcze głośniej mówię o tym w czym jestem dobra i jak wielkie osiągnięcia mam, jako ja i jako moja firma. Robię to dla siebie, dla mojej rodziny, dla ludzi, którzy czerpią korzyści z  dzielenia się moim doświadczeniem. Znam swoją wartość i może ją zachwiać jedynie ten, kogo opinię szanuję. Jeśli moja mama skrytykowałaby mnie, to z pokorą przyjmę i przemyślę. Jeśli, natomiast, krytyka przeradza się w nienawiść i plucie obcych-mam to gdzieś.

Po trzecie, aby mieć osiągnięcia na skalę światową, trzeba mieć dobry team.

I nagle okazuje się, że tym sposobem hejtujecie nie tylko mnie ale de facto wszystkich moich ludzi. Należy się im? No pewnie! Jakim prawem są doceniani?!  I tu powstaje problem rozdwojenia jaźni. Z jednej strony ci co nienawidzą największy hejt kierują w stronę posiadanych rzeczy materialnych. (Ostatnio na topie nienawiści jest mój samochód ) Z drugiej strony, nie podejmują żadnych działań, które pozwoliłyby im wejść w stan posiadania podobnych rzeczy. Dlaczego? No przecież łatwiej pluć jadem niż zabrać się do roboty!

Czy ktoś wam broni robić to co ja?

Każdy podejmuje decyzje w życiu jakie tylko chce. Lepsze, gorsze, bez różnicy dla mnie. Ktoś wam broni otwierać własne firmy, zdobywać nagrody, posiadać rzeczy, o których marzycie? Nie. To dlaczego tego nie robicie? Strach, obawa, a co najważniejsze, brak kompetencji.

Załóż własną firmę

Aby prowadzić własną firmę z powodzeniem przez 18 lat trzeba „mieć łeb na karku.” Cóż taka prawda. Trzeba być odważnym i gotowym do podejmowania ryzyka. Każdego dnia możesz być zaskoczony sytuacją na rynku, więc musisz wiele rzeczy przewidywać.  Trzeba być zdecydowanym w działaniu i wiedzieć, których doradców słuchać. Do czego to prowadzi? Czasami nie śpisz po nocach opracowując kolejne strategie. Czasami wyjazd na urlop jest po prostu pracą zdalną, bo nie możesz oderwać się od tego co dzieje się w firmie. Czasami zamiast siedzieć z rodzina i cieszyć się wolnym weekendem, pracujesz nadrabiając zaległości z ostatnich tygodni. Wychodząc z pracy nie zamykasz drzwi za sobą a wraz z nimi nie wyłączasz myśli. Analizujesz, martwisz się, stawiasz czoła wyzwaniom. I tak non stop.

Podsumowując, możesz płakać, rwać włosy z głowy, załamywać się, mieć poczucie niesprawiedliwości i wiele innych rozpaczliwych uczuć doprowadzających cię do rozstroju nerwowego, za każdym razem, gdy kolejny „niktoś” będzie walił w ciebie jak w tarczę. Albo możesz, mieć w głębokim poważaniu to co mówią hejterzy, słuchać tylko osób, na których opinii ci zależy i brnąć do przodu niezależnie od wszystkiego. Ja wybieram rozwiązanie nr 2. Nie należę do mięczaków. Nauczyłam się jak wygląda prawdziwe życie. Komu ufać a kogo „olewać.” Dlatego jakakolwiek obelga pod moim adresem nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W sumie, to mnie nawet bawi, patrząc na to ile  czasu ludzie poświęcają na te brednie. Nie słucham. Nie czytam. Nie przejmuję się. Tracicie swój czas. A jeśli chcecie przekazać mi konstruktywną krytykę, zapraszam. Miejcie odwagę! A jak wiemy z tym będzie już problem….Lepiej być schowanym w zakamarku zakompleksionym robalem, niż człowiekiem otwarcie wypowiadającym własne zdanie.