1. Szef ma zawsze rację.
  2. Jak nie ma, to patrz punkt pierwszy.

Znacie to? Ja z autopsji. Zawsze miałam rację. Choćby dlatego, że to moja racja. Moja jest mojsza, a ichnia jest po prostu gorsza. Po prostu. Nie ma co wyjaśniać. Jednak kiedyś przyszedł taki moment, że i ja się pomyliłam. Niewiarygodne, ale jednak! 😊 Podjęłam decyzję i okazało się, że nietrafioną. Znałam się na temacie, ale jednak nie wzięłam pod uwagę wszystkich aspektów. I tu wkracza mądrość zespołu.

Czujesz, że powyższa historia jest pokątnie o Tobie?

Jakby skądś znana? Nie ma co ufać innym, pytać o ich opinię, gdy człowiek sam wie, co jest dobre. Takie były moje poglądy do czasu, aż się pomyliłam na tyle dramatycznie, że musiałam ponieść poważne konsekwencje. A wszystko dlatego, że nie miałam potrzeby konsultowania z zespołem żadnych decyzji. Przecież wiedziałam, więc po co miałam marnować czas?

Lider decyduje, oznajmia, oświeca podwładnych, a nie pyta! No litości! Lider nigdy nie pyta! Lider po prostu WIE!

Takie myślenie doprowadziło do miejsca, z którego długo nie mogłam wyjść. Trudno przyznać się do tego, że nie wiesz, gdy twoje wyobrażenie przywództwa kończy się na otrzymaniu stanowiska. Masz władzę, więc decydujesz. A, że nie do końca wiesz o czym, to nic nie szkodzi. Grunt, że podwładni się nie domyślą. Decydowałam! O kolorze długopisów zakupionych do firmy. O ilości papieru toaletowego. A nawet o tym, że herbata i kawa dzieli się na tę dla pracowników i tę dla pracodawcy. Ta dla pracowników skończyła się dość szybko, bo po prostu zapomniałam, dbając o własne cztery litery.

To nie jest opowieść z happy endem,

niestety. Wielu pracowników odeszło z mojej firmy z tego powodu, że miałam właśnie takie podejście. Uważałam się za nieomylną i wszechwiedzącą, która zawsze ma rację. Ludzie doskonale wiedzieli, że tak nie jest, ale nie przeszkadzało mi to w życiu firmowym.

Ta historia z boku wygląda zapewne jak niezła tragikomedia, jednak spójrzcie na to z mojej ówczesnej perspektywy. Całymi latami odkąd pamiętam, musiałam walczyć o swoje. Wokół wszyscy mówili, że nie dam rady poprowadzić firmy po moim ojcu. Zarzucali mi, że studiując filologię angielską i będąc w tak młody wieku (21 lat), nie wiem nic na temat prowadzenia firmy, więc nie mam prawa być jej właścicielem. Każdego dnia udowadniałam sobie (głównie), ale też innym, że jednak mam kompetencje do bycia szefem. W ogólnym rozrachunku dałam radę. Jednak analizując bardziej szczegółowo, wydaje mi się, że byłabym w innym miejscu, gdybym szybciej zrozumiała, że

NAJWIĘKSZĄ WARTOŚCIĄ KAŻDEJ FIRMY SĄ JEJ LUDZIE. SZCZEGÓLNIE, WTEDY GDY MOŻNA CZERPAĆ Z ICH WIEDZY I DOŚWIADCZENIA.

To oni mogą być podporą bądź zmorą.

Gdy pomyślę o tym, ile razy musiałam znosić impertynencje członków zespołu, którym się wydawało, że wiedzą najlepiej. I nieważne, że większość zgadzała się z ogólnym ustaleniem faktów. Ważne było to, że jednemu wydawało się inaczej i za wszelką cenę chciał udowodnić swoją rację. To dobre, gdy chcesz poznać zdanie wszystkich członków zespołu. Na takim etapie, a i owszem. Ale nie wtedy, gdy po wysłuchaniu, dajesz sobie prawo podjąć decyzję w oparciu o własne wnioskowanie, a nie przemyślenia danej osoby.

Cenię sobie bardzo to,

że mogę pytać, słuchać i otrzymywać odpowiedzi na wiele tematów. Uwielbiam wymieniać doświadczenia. Natomiast nie lubię, gdy ktoś za wszelką cenę próbuje mi udowodnić, że jego wizja jest najważniejsza. Dzisiaj doceniam różnorodność poglądów. Nie twierdzę, że zawsze sprawia mi radość słuchanie dyrdymałów opowiadanych przez niektórych, którym się wydaje, że ich wizja świata jest lepsza od mojej. Ale z czasem nauczyłam się słuchać zespołu, choćby dlatego, abym wiedziała co myślą inni na dany temat. Oni mogą mieć kompletnie inny punkt widzenia niż ja i najczęściej tak jest. I właśnie to jest piękne.

Chcę podkreślić jedną bardzo istotną różnicę na koniec.

Warto, aby lider słuchał swojego zespołu, gdy ten chce się dzielić swoimi poglądami, pomysłami, obawami. Jednak jest zasadniczą różnicą wysłuchać i wziąć pod uwagę zdanie innych, jednocześnie dając sobie prawo do pozostania przy własnej decyzji, gdy po prostu nie zgadzamy się z innymi. A wysłuchaniem zespołu, który oczekuje, że poprzez wyrażenie własnej odmiennej opinii, powoduje, że lider na pewno podąży tą drogą. Piękno zespołu polega na tym, że możemy siebie słuchać nawzajem, wymieniać poglądy, podważać czy krytykować. Jednak jeśli zastanawiasz się liderze co zrobić, gdy wszyscy wokół mają inne zdanie niż ty, a ty po prostu czujesz, że tak jak ty wymyśliłeś, będzie najlepiej?

Moja rada: Złap dystans zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję.

Nie warto brnąć w udowadnianie sobie, bądź innym. Warto rozważyć, skorzystać z dostępności wiedzy i poglądów innych. I czasami zostać przy swojej decyzji jednocześnie mając poczucie, że większość argumentów została wzięta pod wagę.

Podejmuj decyzje, jednak staraj się najpierw wysłuchać opinii innych członków zespołu, gdy są one warte uwagi.