Nie masz wrażenia, że w obecnych czasach wszystko jest na wczoraj? Że od kilku miesięcy otwierasz rano komputer, by zamknąć go kilkanaście godzin później w poczuciu, że większości nie zrobiłeś?

Nie masz wrażenia,

że świat zaczął tak pędzić, że nie jesteś w stanie zauważyć swoich potrzeb, a co dopiero drugiego człowieka? Śniadanie, praca, obiad, praca, kolacja, praca, spanie….ups (!) zgubiłam czas dla rodziny! Cóż, nadrobię jutro. Porozmawiam z córką. Nie nadrobiłam? Hmmm….takie czasy. Czy to wystarczy, aby wytłumaczyć się przed samym sobą i dać usprawiedliwienie?

Długo myślałam,

że BIEG i PĘD są częścią rozwoju osobistego. Że moje poświęcenie pracy, obowiązkom, rozwojowi to nic nadzwyczajnego. Że jeśli zgubiłam siebie w ferworze tego biegu zawodowego, to tylko na chwilkę. I tak oto przeżyłam kilkanaście lat. Prawie dwadzieścia. Obiecując od kilku mojemu dziecku, że jeszcze tylko chwilka i mama usiądzie i porozmawia na spokojnie. Że już za chwilkę znajdę dla niej czas, tylko dla niej. Dzisiaj ma 13 lat, a ja będąc na szczycie rozwoju zawodowego zastanawiam się czy jestem spełniona? Czy o to właśnie mi w życiu chodziło marząc o dziecku?  Trudno się przyznać, ale nie. Nie o to. Jedynym moim usprawiedliwieniem przedstawianym rodzinie było to, że haruję dla dziecka, żeby było mu lepiej. Żeby nie musiało walczyć o lepsze jutro, zastanawiać się czy stać ją na ewentualne ponadprogramowe potrzeby. Zapomniałam jednak jak bardzo nienawidziłam te zdanie wypowiadane w ten sam sposób przez mojego ojca. Próbowałam mu opowiedzieć jak poszło mi w szkole, z jakimi problemami się mierzę w życiu nastolatki. Słuchał, ale zamyślony i nieobecny. Zapomniałam jak bardzo bolało, gdy potrzebowałam uwagi i atencji, a tłumaczenie, że robi to dla mnie, aby żyło mi się lepiej, nie miało dla mnie ani sensu, ani znaczenia. Któregoś razu wykrzyczałam mu w twarz, że mam dość jego pogoni za rozwojem! Że chcę ojca na więcej niż chwilkę! Zdziwił się. Zatrzymał w biegu na moment, ale jego wewnętrzny pęd do rozwoju był silniejszy.

Czyżbym dzisiaj była taka sama?

Powieliłam jego błędy? Stałam się kopią mojego ojca? A może mam czas jeszcze się zatrzymać i rozważyć wprowadzenie zmian? Mam!

Postanowiłam napisać otwarcie,

przyznać się przed światem, że zamierzam skupić się bardziej na relacji z moim dzieckiem! Za chwilę, za kilka będzie dorosła, a ja zostanę w pustym domu z mężem i będziemy wspominać jak było z nią wesoło, gdy mieszkała z nami. Nie chcę tak!

Mam bardzo wrażliwe i inteligentne dziecko.

Wiem, każda mama tak mówi. Jednak ja wiem, że moja córka walczy o mnie każdego dnia równocześnie chowając w sobie wiele złości i żalu za to, że wielokrotnie jest niezauważana ze swoimi potrzebami. Dbam o nią. Ma wszystko, co jest jej potrzebne. Niczego jej nie brakuje… oprócz mamy, która poświęci jej więcej czasu niż teraz. Mamy, która nie będzie mówić, że jeszcze tylko chwilka. Mamy, która odłoży telefon, komputer i spojrzy głęboko w jej piękne oczy i zapyta: Co u Ciebie córeczko?

Być właścicielką, szefową, mamą, żoną,

to trudne połączenie. Ale nie przyjmuję do wiadomości, że niemożliwe do wypracowania odpowiednich relacji z rodziną. Nie przyjmuję do wiadomości, że szefowa nie może zrezygnować świadomie z kilku wydarzeń/zadań dziennie na rzecz spędzenia czasu z rodziną. Jeśli tego nie zrobię, to czuję, że się uduszę!!! Że za jakiś czas sobie nie wybaczę! Wiem, może trzeba było zrobić to szybciej? Zacząć walczyć o czas z córką. Może… Ale ja to robię właśnie od dzisiaj. Nie będę wracać do przeszłości i rozpaczać. Zrobię to od teraz. Obiecam Ci córeczko, że nie tylko będę kochać Cię ponad życie, ale też walczyć o Ciebie, Twoje spojrzenie, słowa, dotyk, wspólny czas. Nie rzucę wszystkiego, ale zaplanuję w swoim kalendarzu codziennie nasz wspólny czas, kiedy będziesz mogła się wygadać i podzielić swoimi emocjami.

Tak, w obecnych czasach wszystko jest na wczoraj.

Ale TYLKO OD NAS zależy na ile świat nas przygniecie obowiązkami, a na ile na pierwszym miejscu postawimy osoby dla nas ważne. To my mamy wpływ na to ile czasu będziemy pracować, jak intensywnie, z jakim zaangażowaniem. To również od nas zależy czy wstaniemy od biurka każdego dnia kilka minut wcześniej, aby poświęcić czas bliskim. A jedyne co nas powstrzymuje to fakt, że musimy poszerzyć swoją strefę komfortu. Bo skoro przez ostatnie lata pracowałam z takim zaangażowaniem, to teraz odpoczywanie z rodziną w wydaniu większym niż dotychczasowo, jest zadziwiającym doświadczeniem. Jakby nowym, dużo fajniejszym niż ślęczenie do późna w nocy nad kolejnym dokumentem. Dbaj o siebie…. Wszystko jest w twoich rękach.