Nie, nie pomyliłam się w tytule. Wiem, zawsze mówimy o motywowaniu pracowników. Uważam jednak, że należy też motywować lidera, a o tym się w ogóle nie mówi! Jakby temat nie istniał. Istnieje, bo lider też człowiek, tak jak każdy inny członek zespołu.

Lider oczekuje informacji zwrotnej

nie tylko od przełożonych (jeśli nie jest właścicielem firmy, tak jak ja), ale także od swoich współpracowników. Relacje w zespole to nie tylko rozmowy o zadaniach i praca. To także miłe i proste słowa, „co u Ciebie”, „jak się czujesz”, „dobra robota”. I żarty. My bardzo często żartujemy między sobą, przekomarzając się, kto jest pracownikiem miesiąca. „Ja!”. „Nie, ja!”

Pamiętam, jak przy rekrutacji pracownika na stanowisko menedżerskie odbyliśmy otwartą rozmowę, w której określiliśmy czego od siebie oczekujemy we współpracy. Mówiliśmy też o docenianiu. Oczywistym było, że także o docenianiu konkretnego działania w wykonaniu menedżera. Ale już mniej oczywistym, że ja również chcę być doceniona. Pracownicy nie biorą tego pod uwagę. Dla nich jest naturalnym, że skoro dobrze pracuję, to przecież dla siebie, więc dlaczego ktoś ma to docenić bądź zauważyć? Nagrodą są przecież wyniki firmy.

W zdecydowanej większości przypadków one wystarczą. Ale, gdy odbieram nagrody, które mają znaczenie ogólnopolskie bądź międzynarodowe, to lżej mi na duszy, gdy pomyślę, że to praca całego mojego zespołu, ale również moja, osobista. Moja cegiełka dołożona do tego osiągnięcia. Nie chodzi o narcyzm, egocentryzm. Chodzi o poczucie zespołowości i przynależności.

Nie chowam się w wieży z kości słoniowej.

Jestem członkiem naszego zespołu. Chcę wiedzieć, że wartościowym. Nie dlatego, że mogę mieć ostatnie zdanie, podjąć decyzję, wymusić zgodę. Dlatego, że ktoś liczy się z moim zdaniem, bo mam coś sensownego do przekazania. Chcę wiedzieć, że jeśli nie jestem inżynierem, to moje poczucie rzeczywistości biznesowej ma znaczenie i jest wartością dodaną w świecie specjalistów skupionych na technice. Mogę wnieść wartościowe dane, przemyślenia, spostrzeżenia, które ktoś zauważy i doceni. Tak – pracownikom często się wydaje, że lider wie, że jego zdanie jest dla nich wartościowe. A zastanawialiście się jak często ktoś z zespołu mu o tym mówi? Najczęściej jest to stwierdzenie w domyśle, które do mnie oczywiście dociera, które wyławiam między wierszami. Jednak miło byłoby usłyszeć, że moje zdanie wniosło cokolwiek sensownego w rozwiązanie danego problemu. Każdy z nas ma potrzebę bycia cennym ogniwem łańcucha. Lider też.

            Pamiętajmy też o tym, że mój osobisty przypadek, gdzie jestem również pracodawcą, to tylko część tej historii. Odnoszę się do sytuacji, w której lider nie jest pracodawcą, a po prostu przywódcą danego zespołu. Ile razy słyszałam zdziwienie mojego rozmówcy, gdy pytałam czy docenił go jego zespół? Uważam, że bardzo ważną częścią współpracy jest świadomość wartości, jaką wnoszą wszyscy członkowie zespołu.

Dla mnie lider to ten, który jest mentorem,

coachem, osobą motywującą do działania, poszukiwania rozwiązań. Zespół to ludzie, z których każdy z osobna wnosi coś wartościowego do wspólnego rozwiązania. To ludzie, którzy potrafią zebrać się w całość i doprowadzić wspólne działanie do końca. Pod koniec zadania i  przedsięwzięcia jest podsumowanie. Każdy dobry lider podziękuję swojemu zespołowi za osiągnięcie sukcesu. Ilu pracowników to robi? Ilu docenia jego pracę/wkład?

Bardzo dobrze czuję się w roli lidera. Lubię mierzyć się z problemami i trudnymi sytuacjami. Potrzebuję też partnera, z którym mogę omówić wątpliwości, rozwiązania, wyzwania. Gdy wiem, że jest ktoś, kto chce mnie wysłuchać, doradzić, wesprzeć, czuję, że mogę więcej. Że nie jestem w tym sama, że razem możemy wszystko. Mnie jako lidera, doceniają bliscy współpracownicy. Czasami nawet za bardzo nietypowe działanie. To mnie nakręca.

Ostatnio otrzymałam podziękowanie

za: „najbardziej pozytywnie przekazany negatywny feedback.” Tak – brzmi to paradoksalnie, ale poczułam się doceniona. Sytuacja była trudna i bardzo poważna, z dużymi konsekwencjami dla całego zespołu, gdyby nie została naprawiona. Jednak osiągnęłam sukces. Nie pozwoliłam kontrolować emocjom mojego zachowania. Opłacało się, bo zostałam doceniona! Byłam z siebie dumna i dało mi to ogromnego kopa do dalszego działania w podobny sposób. Czy straciłam cokolwiek udzielając feedbacku w taki sposób? Okazuje się, że zyskałam. Mój rozmówca czuł, że nie wykonał zadania należycie, ale równocześnie wiedział, że ma szansę je poprawić.

Dużą motywacją jest poczucie, że mój zespół chce ze mną współpracować. Nie na siłę. Gdy trzeba wykonać ważne zadanie wiem, że mogę liczyć na ludzi, a oni na mnie. Wielokrotnie doświadczaliśmy sytuacji, gdy awaria groziła opóźnieniem wysyłki. Zbieraliśmy wtedy siły i walczyliśmy na montażu wspólnie. Miło było słuchać żartów, że dobrze mi idzie, choć moja praca w porównaniu z normami pracowników tego działu była dużo mniej wydajna. Gdy na koniec mogliśmy przybić piątkę, podziękować sobie za współpracę i usłyszeć, że dobrze wykonałam swoją część zadania, czułam satysfakcję. Czułam się częścią zespołu i ważnym jego ogniwem. Największą przyjemność sprawiły mi słowa brygadzistki: „Naprawdę dobrze ci poszło, Małgorzata”. Niby proste słowa, a miłe.

W życiu chodzi o to, aby osiągać cele

i realizować marzenia. Ale też o to, aby doceniać innych i być docenianym. To podkreśla prawdziwość relacji lider -zespół. Może nie jest ona symetryczna, bo i być nie może w każdej sytuacji, ale na pewno budująca. Dlatego mocno rekomenduję każdemu zespołowi, aby doceniał też swojego lidera, kiedy ma ku temu powody. To poprawi morale całego zespołu, także lidera. Lider będzie widział więcej, jeśli sam zostanie zauważony.