Ostatnio dużo pisałam, że motywacja pozafinansowa ma wielką moc. Szczególnie w czasach, które zmusiły wielu przedsiębiorców do optymalizacji kosztów. Faktycznie tak jest. Dziś chcę się pochwalić Akcją Mikołajki w naszej firmie. Jak możesz sprawić, aby Twój zespół poczuł się doceniony i ważny? Jak to zrobić, aby przynajmniej symboliczny gest nabrał znaczenia?

Moja firma skorzystała

ze wsparcia tarczy antykryzysowej. Otrzymaliśmy dofinansowanie do wynagrodzeń. Warunkiem był znaczny spadek obrotów spółki (min. 30%). Po drugie – obniżenie wymiaru czasu pracy do 80%. A tym samym obniżenie wynagrodzeń pracowników. Podjęliśmy decyzję wraz zarządem, że chcąc przetrwać spadek zamówień, który w naszym przypadku doszedł do 50%, musimy z tego skorzystać. Patrząc długoterminowo na funkcjonowanie firmy rodzinnej najważniejsze dla nas było utrzymanie wszystkich etatów. Przetrwaliśmy. Utrzymaliśmy się na rynku i przy działalności. A jednocześnie nie zwolniliśmy ani jednego pracownika z powodu pogorszenia sytuacji finansowej firmy.

Nasi pracownicy

przyjęli to niesamowicie odpowiedzialnie, ze zrozumieniem. Nie było strajków, pretensji i buntu w związku z faktem obniżenia wynagrodzenia, jakby nie było, w bardzo trudnym okresie. Być może dlatego, że każdego o tym fakcie poinformowaliśmy w rozmowie osobistej – ja bądź zarząd. Wytłumaczyliśmy jasno dlaczego podejmujemy taką decyzję i podaliśmy dane finansowe, które miały wesprzeć dyskusję twardymi argumentami. Zapowiedzieliśmy też jaka jest perspektywa tego działania w zakresie czasowym i kosztowym. Dzięki zrozumieniu naszych pracowników, mogliśmy wprowadzić tarczę antykryzysową i utrzymać firmę.

Dlaczego piszę o tym tak szczegółowo? Bo teraz chcę Wam opowiedzieć co wydarzyło się w konsekwencji tego działania.

Dziś wręczyliśmy

naszym pracownikom bony świąteczne. Znowu ja i zarząd wręczaliśmy osobiście każdej osobie. To nie były duże pieniądze. O nie! Równocześnie dziękowaliśmy za to, że ludzie zintegrowali się z firmą w trakcie największego kryzysu w historii firmy. Za to, że gdy było ciężko to nikt nie uciekł. Trwali z nami wspierając nas w coraz to nowszych pomysłach na dywersyfikację rynków i produktów. Byłam dumna z zespołu. Po tym roku nabrałam przekonania, że warto było przejść transformację od tyrana do lidera. Że warto być liderem-człowiekiem, który w centrum stawia pracownika-człowieka.

Dziś też doświadczyliśmy

pięknych chwil, gdy ludzie naprawdę się cieszyli z otrzymanych prezentów mikołajkowych. To ważne, gdy pracodawca, lider może podziękować zespołowi. Wyrazić w ten sposób wdzięczność za jego działanie w trudnych warunkach przez tyle miesięcy. Oczywiście, zawsze ktoś może powiedzieć, że trzeba było dać więcej, inaczej itp. Na mnie to nie zrobi wrażenia. Dlaczego? Bo w magii świąt chodzi o to, by pamiętać o bliskich, w współpracownikach. Dać przynajmniej symboliczny prezent, nawet gdy sytuacja jest trudna. Prezent ten o tyle ma jeszcze większe znaczenie, że mój zespół dostał bony pierwszy raz od bardzo długiego czasu, w roku najtrudniejszym jaki przeżyliśmy. Mogliśmy sobie na to pozwolić i mówiąc uczciwie, było to dla nas ogromną przyjemnością. Całą sobą czułam, że ludziom się to należało. Uważam, ze tym razem motywacja finansowa spełniła swą rolę. Choć z założenia jestem zagorzałym wyznawcą czynników motywacji pozafinansowej, to tym razem Mikołajki przyniosły naprawdę dobry efekt. Ludzie poczuli, że pracodawca nie jest instytucją a człowiekiem, który zauważa i docenia. Dziękuję, choćby tylko drobnym gestem, ale jednak.