NIE ZAWSZE JEST DOBRZE.

Czasami jest źle. Nawet bardzo źle. Czasami chce się wyć, wrzeszczeć, rozpaczać i mieć pretensje do Niego, że pozwolił na coś takiego.

Kiedy przychodzi taki moment w życiu, że dowiadujesz się, że jesteś chory, bardzo chory. Że tak naprawdę walczysz o życie. Cały świat staje przed Twoimi oczyma i zaczynasz się zastanawiać co dalej? Gdzie jest sens Twojego życia? Co z planami jakie miałeś? Co z rodziną, która w  oczach ma strach i przerażenie?

Najpierw zamykasz się w sobie i płaczesz. Później musisz powiedzieć bliskim. Następnie nie pojawiasz się w pracy, a na końcu musisz stawić czoła temu co się wydarzyło. Musisz iść do pracy. Dowiedzieć się kim jest szef. Czy jest człowiekiem? Czy możesz na niego liczyć? Czy  zrozumie, że od teraz może być trudno? Że Ciebie nie będzie? Że nie  wiadomo kiedy wrócisz?

PRZYCHODZISZ DO PRACY.

Starasz się udawać, że jest ok. Najpierw jedne badania wyrywają Cię z normalności codziennego dnia. Później drugie badania. Następnie okazuje się, że nasz system zdrowotny jest do niczego. Na tak poważne i pilne badanie czekasz. A od tego badania tyle zależy. Im szybciej tym lepiej. I wtedy jest telefon: „My za to wszystko zapłacimy. Idziesz prywatnie! Nie czekamy ani chwili dłużej!” Później Twój szef wszystko załatwia. Obdzwania przychodnie. Umawia na badanie. Procesuje wszystkie dokumenty potrzebne w pracy.

UDAŁO SIĘ.

Badanie jest szybciej. Wyniki przychodzą za kolejny tydzień. Trudno go wytrzymać w oczekiwaniu, ale wtedy szef też Ci daje nadzieję, ale i  popalić. Namawia do pracy. Dzwoni. Zagaduje. Nie pozwala płakać. Przytula kiedy już trudno się powstrzymać. Zamyka się z Tobą w gabinecie i pozwala na emocje. Te głęboko skrywane przed całym światem. Te, które gdzieś musisz wyrzucić, aby jakkolwiek normalnie funkcjonować. To  przynosi ulgę. Choć na chwilę.

Na końcu okazuje się, że musisz zacząć walczyć o siebie. Że długo Cię nie będzie. Że nie wiadomo kiedy wrócisz do pracy, bo rekonwalescencja będzie długa. I co wtedy jest ważne?

I TU JEST MOJA CZĘŚĆ,

część szefa Drogi Pracowniku. Chcę Ci powiedzieć, że nie  poznałam kogoś tak silnego jak Ty! Chcę powiedzieć, że nie walczysz sam. Że oprócz Twojej rodziny, masz nas. To takie banalne, takie wręcz prostackie. „Masz nas” czyli co? Zapytasz mnie pewnie czy w razie czego będziemy razem płakać? Zabiorę Twój ból, strach, przerażenie? Nie  zabiorę. Ale będę stała przy Tobie wtedy kiedy tylko mi pozwolisz. I nie chodzi o puste słowa! Chodzi o to, że zasługujesz na to. Za to jakim człowiekiem jesteś. Za to jakim jesteś pracownikiem. A tak jak uzgodniliśmy wcześniej ja jestem. Możesz dzwonić, pisać. Możemy znowu wspólnie popłakać, jeśli przyniesie Ci to ulgę. Chcę, żebyś wiedział, że nie zostawię ani Ciebie, ani Twoich bliskich w potrzebie. Chcę też, abyś wiedział, że jestem głęboko przekonana, że to bardzo trudny czas, ale też czas, który musimy potraktować jako wyzwanie. Pewnie najtrudniejsze w Twoim dotychczasowym życiu, ALE do pokonania! Pokonamy je razem! A wiesz dlaczego? Bo mamy o co walczyć! O takich ludzi walczyć trzeba, bo nie oddam Cię tak łatwo nikomu!

Wciąż brzmi w moich uszach jedno zdanie: „Jest pani dobrym człowiekiem, a ludzie pani nie znają.” I wiesz co? Chcę Ci szczerze odpowiedzieć tym samym: „Jesteś dobrym człowiekiem, na którego mogłam zawsze liczyć.” Dlatego podnosimy te nasze spuszczone głowy i z wypiętą piersią w pełni siły zaczynamy nowy rozdział w życiu! I pamiętaj o jednym: Jesteś silnym człowiekiem, bo już mi to udowodniłeś. I nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych! Do  zobaczenia niedługo! Myślami z Tobą cały czas.