Chcesz być liderem, prowadzić własną firmę, być szefem? Załóż zbroję odporności na zawiść. Tak, w Polsce nie mówimy o tym, że przedsiębiorca ma gorzej, bo jest wiecznie narażony na ludzką nienawiść, brak zrozumienia i wyzwania, z którymi pracownik na etacie nie mierzy się w takiej skali.

W 2018 roku zostaliśmy nominowani do Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP.

Nie wiedzieliśmy o tym. Zostaliśmy zgłoszeni przez organizację pracodawców z lubuskiego. Dowiedzieliśmy się, gdy przyszedł list z Kancelarii Prezydenta, że jesteśmy nominowani i zaproszeni na uroczystą galę w Rzeszowie, gdzie zostanie wyłoniony laureat. Oprócz nas, w kategorii „firma rodzinna” nominowana była też duża spółka giełdowa. Znana i bardzo ceniona na całym świecie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy otrzymałam wiadomość o nominacji. Byłam dumna. Bardzo dumna. Z kilkuset zgłoszeń MB Pneumatyka została wybrana jako wzór firmy rodzinnej na skalę Polski. Jednym z kryteriów był poziom średnich wynagrodzeń w firmie. Czyli w porównaniu z innymi firmami płaciliśmy więcej naszym pracownikom. Dane niepodważalne, a jednak już wzbudziły kontrowersje wśród nam nieprzychylnych. Niektórzy zarabiali najniższą krajową, a oni zostali wyróżnieni za wynagrodzenia powyżej średniej?! Jakiś żart! Nagroda wyróżniała też firmy rodzinne, które postępują etycznie, mają tradycję i 100% kapitału polskiego. Były jeszcze inne kryteria, ale do dziś, powiem szczerze, ich nie sprawdziłam. Przewodniczącym Komisji Konkursowej był obecny Rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Pan Profesor Piotr Wachowiak. Niesamowity człowiek, którego miałam przyjemność poznać bardziej będąc zaproszoną do Rady ds. Przedsiębiorczości przy Prezydencie RP.

            Na galę nagrody Gospodarczej pojechałam ja, ówczesna Wiceprezes, Agnieszka i nasz doradca ds. PR, Cezary. Nie jestem w stanie opisać jakim przeżyciem było całe wydarzenie. Przed galą był obiad z Panem Prezydentem. Później koncert orkiestry i gala. Pamiętam jak przez mgłę, gdy siedzieliśmy w drugim bądź trzecim rzędzie w oczekiwaniu na wyłonienie zwycięzców. Wydawało mi się, że jestem spokojna, opanowana oraz profesjonalna. Siedziałam w jednej sali z tak znamienitymi gośćmi jak prezesi, właściciele największych firm polskich, co już było nie lada przeżyciem. Ogłoszenia zwycięzców i przekazania statuetki laureata przez Pana Prezydenta nie zapomnę nigdy! Uścisk dłoni, flesze reporterów, wywiady z najważniejszymi mediami w Polsce.  Dzień tak ogromnego napięcia i wielu przeżyć, że nie pamiętam do końca jego kolejności, następujących zdarzeń. W między czasie brałam udział w debacie dotyczącej dofinansowania z Unii Europejskiej. Gdyby nie to, że była nagrana, to nie pamiętałabym nawet jednej osoby, z którą uczestniczyłam w tej rozmowie. Wszystko działo się tak szybko i w takim napięciu, że kolejne minuty i godziny zlewały się w jedno. Gratulacje od współuczestników, jury, dziennikarzy. Popłakałam się ze wzruszenia, gdy zadzwoniłam do mamy powiedzieć, że wygraliśmy w kategorii „Firma Rodzinna”. Mama też płakała. Spełniło się jej marzenie. Córka odebrała nagrodę od głowy państwa. Odkąd skończyłam 25 lat (czyli 16 lat temu) mówiła, że chciałaby doczekać się momentu, w którym odbiorę nagrodę z rąk Prezydenta RP.

Nie pamiętam o której przyjechałam czy też o której wyjechałyśmy z Agą. Na pewno była noc, gdy jechałyśmy z Rzeszowa. Większość drogi powrotnej przespałam. Rozłożyła mnie gorączka. Myślałam, że to ze zmęczenia i z emocji. Dzięki Bogu ona prowadziła samochód. Jak się później okazało kolejnego dnia miałam zapalenie oskrzeli, które położyło mnie na dwa miesiące w łóżku. Odebrało mi głos, przeszło na tchawicę, później krtań, gardło i tak jakoś się potoczyło. Nie wychodziłam z domu i może to dobrze, bo to co się działo na zewnątrz  w świecie zaskakiwało mnie coraz bardziej.

Ludzka zawiść,

niezrozumienie sytuacji, obrażanie mnie i wyzywanie od PISowskich….. (tu dopisz epitet jaki chcesz, każdy będzie trafiony). Przyglądałam się tej fali nienawiści w sieci i nie wierzyłam własnym oczom. Głównie lokalni mieszkańcy wypluwali z siebie obelgi i pretensje, że nie powinnam odbierać nagrody od takiej partii, takiego prezydenta, w takim okresie, w takiej kategorii. I tak mogłabym wymieniać. Na początku było mi przykro. Tak cholernie przykro, bo dla mnie było to najwyższe wyróżnienie jakie otrzymałam w historii własnej działalności. Potwierdzenie, że nadaję się do tego biznesu. Że mimo tego, iż przypadkowo trafiłam do tej firmy, dziś działalność nie jest już żadnym przypadkiem. Że zasłużyłam na tę sukcesję po ojcu. Z biegiem czasu docierało do mnie, że gdy jesteś na szczycie, to zawiść ludzka będzie jedną z głównych emocji towarzyszących tym, którzy ciebie obserwują. Co ciekawe, głównie opluwali mnie ci, z którymi nigdy się nie poznałam, nie wymieniłam ani jednego słowa. Ci, którzy uważali, że skoro prowadzę własną firmę, to powinnam rozdać wszystko biednym, najlepiej im. Złorzeczyli też ci, którzy uznali, że nagrodę zapewne kupiłam, dając komuś łapówki. Nie jest przecież możliwym, aby firma z jakiegoś tam Sulechowa, została doceniona na skalę Polski! Cóż, było i się stało. A ja wraz z otrzymaniem tej nagrody wkroczyłam w inny świat. Mediów, dziennikarzy, programów telewizyjnych, audycji radiowych. Zauważono mnie i osiągnięcia mojej firmy.

Na początku chciałam się bronić.

Wchodziłam w dyskusje z hejterami próbując im wytłumaczyć, że ja nie maczałam w tym palców, niczego nie kupiłam, nie wiedziałam nawet o nominacji. Tłumaczyłam też, że nagroda ma 20-letnią historię i była wręczana przez kolejnych prezydentów. Mówiłam, że nie chodzi o poglądy polityczne, ale o całokształt pracy. Nie tylko mojej, ale wielu ludzi, którzy współtworzyli tę firmę wraz ze mną przez lata. Im więcej się tłumaczyłam, tym większy łomot zgarniałam. Aż przestałam. Któregoś dnia, mój małżonek powiedział do mnie:

Odpuść. Przecież oni zawsze będą cię nienawidzić. Za to, że coś osiągnęłaś w życiu, że jesteśmy w tym miejscu. Że się nam powodzi. Oni widzą tylko to, co chcą widzieć swoimi zawistnymi oczyma. Nie mają pojęcia ile cię to kosztuje każdego dnia. Nie wiedzą jak to jest odpowiadać za tyle rodzin pracowników. Nie rozumieją, bo nigdy nie dźwigali tej odpowiedzialności. Odpuść i doceniaj tych, którzy szczerze gratulują, bo w całym tym zamieszaniu i tarzaniu w błocie, pominiesz tych, którzy są warci twojego zainteresowania. Szkoda nerwów Gosia.

Zrozumiałam te słowa po jakimś czasie.

Irytowały mnie z początku. Byłam przekonana, że mój mąż nie rozumie jak bardzo bolało. Po czasie dotarło do mnie, że właśnie on zrozumiał to, czego ja nie chciałam, obrażając się na nienawiść ludzką. Dotarło do mnie, że jeśli chcesz być na szczycie, to musisz być przyodziana w zbroję odporności na nienawiść. Musisz nauczyć się milczeć, gdy nie ma sensu się wypowiadać. Nie dlatego, że się boisz skutków. O nie! Dlatego, że rolą lidera jest walczyć wtedy, gdy ma to sens. Kiedy nie ma, to mądry lider odpuszcza, nawet przegrywa bitwę, by zwyciężyć wojnę.

Wiem, że może to zabrzmi górnolotnie. Jakbym uciemiężona walczyła o ludzkość i wypruwała flaki dla dobra ojczyzny. Nie. Nie o to mi chodzi. Chcę przekazać swoje doświadczenie kolejnym liderom, aby wyzbyli się naiwności, że wszyscy będą cieszyć się z ich sukcesów. Nie będą. Zapewniam. Musicie znaleźć wokół siebie wartościowych ludzi. A jest takich wielu w biznesie, na świecie, w Waszym środowisku, których zdania i opinie mają znaczenie. Takich, którzy będą cieszyć się Waszymi osiągnięciami. Tak po prostu. Bez zawiści i zazdrości. Są tacy. Uwierzcie mi. Tylko trzeba szukać z szeroko otwartymi oczyma. To też ci, którzy nie tylko chwalą, ale i ganią, gdy uważają, że są przyczyny. Moi przyjaciele mówią mi, gdy robię głupie rzeczy. Karcą mnie, gdy popełniam głupie błędy. Chronią przed światem, gdy mnie atakuje. I za to jestem im wdzięczna, bo gdy zapomnę, że miałam być obojętna i wpakuję się w kolejną bezsensowną dyskusję na temat wyższości głupoty nad rozumem, to sprowadzają mnie na ziemię i przypominają jak wielką stratą czasu to jest.

Taka jest cena bycia na szczycie.

Jedni cię doceniają, inni opluwają i nienawidzą. To czy będziesz dumny czy przytłoczony zależy od Ciebie. Ja nie daję się tak łatwo! Nabrałam odporności przez lata. To już prawie dwadzieścia lat, gdy prowadzę firmę. Ważna jest dla mnie opinia moich bliskich i za nią serdecznie dziękuję każdego dnia. To bez nich czasami tracę rezon, ale po kilku słowach wsparcia wracam do normy. Trzymaj się przyszły liderze i pamiętaj: To jakim Cię widzą zależy od Ciebie i Twojego wyboru osób, które zapytasz. Dlatego nie pytaj tych, którzy nie mają nic konstruktywnego do powiedzenia.