W tym roku wiele już się wydarzyło a ledwie się zaczął. Diamenty Forbesa, Gazele Biznesu, ogłoszenie przetargu na budowę, ale też najważniejsze: 16 lat prowadzenia działalności minęło 8 lutego.  MB Pneumatyka firma należąca do mnie od 2002 r. Pamiętam jak dziś, gdy mój tata uznał, że to już czas na to, aby firma, której działalność rozpoczął w 1984 roku, została przekazana mi. Niby nic wielkiego, ale wyzwanie polegało na tym, że miałam 23 lata, studiowałam filologię angielską i chciałam być nauczycielem a później tłumaczem przysięgłym. Losy moje potoczyły się inaczej za sprawą choroby taty i faktu, że była na tyle poważna, że nie wiedzieliśmy co będzie dalej. Gdy staliśmy razem w szczerym polu zadał mi jedno pytanie: Czy będziesz kontynuować tę działalność? W moim przekonaniu wyjścia innego nie było. Trzeba było dorosnąć w dość szybkim tempie. Kontynuować studia i równocześnie uczyć się prowadzenia firmy.

Uczyłam się od niego przez większość mojego życia. W końcu byłam wychowywana w rodzinie, gdzie rano, przy obiedzie, wieczorami rozmawiało się o firmie. Żyliśmy tym wszyscy. Źródło naszego utrzymania. Czy w związku z tym byłam specjalistką? A gdzież tam! Miałam natomiast jedną przewagę i wsparcie zarazem. Ekipę ludzi, którzy tworzyli tę firmę razem z moim tatą długo przed tym zanim nadszedł rok 2002. I dziś to ich sylwetki chciałabym Wam przybliżyć. Tych, którzy są razem ze mną od wielu lat. Standardowo piszę o ludziach anonimowo, ale dziś pozwólcie, że przedstawię Wam tych ludzi, na których wsparcie mogłam liczyć od wielu lat. Którzy tworzyli tę firmę i ją rozwijali razem ze mną. Od których wiele się nauczyłam i wciąż wiele się uczę. Myślę po prostu, że zasługują na to, aby nie być anonimowymi.

Główny technolog Piotr Seligowski. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale w moim przekonaniu to ktoś, dzięki komu nigdy nie bylibyśmy w obecnym miejscu. Został wysłany przez mojego tatę na szkolenie z obsługi maszyn CNC razem z drugim pracownikiem, o którym chciałabym napisać kilka słów za chwilę. Wdrożył pierwsze maszyny, przeszkolił ludzi. Przez lata wyspecjalizował się tak, że dzisiaj jest guru produkcyjnym. W między czasie zarządzał całą produkcją. Choć zawsze mówił, że bardzo nie lubił tego robić. Sam twierdził, że się do zarządzania nie nadaje, ale jakimś magicznym zbiegiem okoliczności potrafił zaplanować i realizować produkcję mojej firmy wtedy kiedy sprzedawaliśmy za set tysięcy złotych. Niezmiernie oddany i zaangażowany. Toczyliśmy wojny nie raz, aby raczył iść na urlop. Potrafił dzwonić w trakcie miliony razy, aby się dowiedzieć czy w firmie wszystko dobrze. A jak trzeba było, to rezygnował z urlopu na rzecz firmy. Ktoś komu nigdy nie muszę mówić co trzeba robić. Specjalista inżynier, który znajdzie rozwiązanie nawet wtedy kiedy inni go nie widzą. Ktoś na kim mogę polegać w każdym momencie działalności firmy. Nie lubi konfliktów, ma cięty i cyniczny żart i jest człowiekiem, który swą pozytywną energią zaraża wiele osób. Dla Piotra nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko te trudne do zrobienia od ręki.

Drugi, który przeszedł podobny początek drogi, to Kazimierz Urbański. Razem z pojechali na szkolenie. Uczyli się obsługi maszyn  po raz pierwszy. Dziś mentor i szkoleniowiec większości operatorów CNC. Człowiek, u którego na podwórku w Trzebiechowie mieścił się oddział produkcyjny  taty firmy. Wtedy pracował na maszynach konwencjonalnych produkując pierwsze wyroby. Razem je produkowali. Człowiek, który potrafi obsłużyć wszystkie maszyny, naprawić je i ustawić na nich każdy detal. To dzięki niemu najbardziej skomplikowane detale jesteśmy w stanie wyprodukować.

Wojciech Babirecki. Konstruktor, który współtworzył wiele wyrobów razem z moim tatą. Wspominał historię o tym, gdy tato wchodził do biura konstruktorów, siadał na krześle i razem z nimi omawiał pomysły i dochodzili do konsensusu. Dzisiaj główny konstruktor mojej firmy. Uparty, niezależny, wielokrotnie nieterminowy jak na inżyniera-artystę przystało. Toczy ze mną wojny jak nie werbalne to ciche i myślę sobie, że tak się do tego przyzwyczaiłam, że jakby ucichł w swym marudzeniu, to mogłabym się zgubić w życiu.  Mimo tego jakimi przeciwieństwami jesteśmy, przyznaję, że to człowiek, który wiele wniósł w rozwój mojej firmy.

Łukasz Karpiej, specjalista do spraw zaopatrzenia. Człowiek, który potrafi zaopatrywać moją firmę we wszystko co jest potrzebne do produkcji. Był sam w dziale, gdy kupowaliśmy niewielkie ilości prętów mosiężnych i nadal jest sam i dobrze sobie radzi kupując materiały za setki tysięcy. Jak to robi nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że posiadać męża od 15 lat w tym dziale, to bezpieczeństwo, o którym marzy niejedna kobieta prowadząca własną firmę. Można ufać, ze nikt go nie przekupi.  Pytana czy trudno współpracuje się z mężem, uspokajam. Nasze biura mieszczą się daleko od siebie, na dwóch końcach firmy, więc prawie nie widzimy się w pracy. W domu też mało rozmawiamy o firmie, aby się nie zamęczać. To zdrowa sytuacja. To człowiek, któremu osobiście zawdzięczam swój spokój.

To są osoby, z którymi pracuję od początku istnienia mojej firmy. To oni tworzyli MB Pneumatykę i oni tworzą ją wspólnie ze mną nadal. Cieszę się, że mogłam ich poznać, bo dzięki nim dziś mamy firmę na skalę światową. Ci ludzie przeszli ze mną wiele. To na nich mogłam polegać mimo różnicy zdań, poglądów, przekonań czy też podejścia do wielu problemów. Ale mamy jeden wspólny cel i o tym jestem przekonana: Dobro MB Pneumatyki. Dziękuję Wam za te lata współpracy i za to, że dzięki Wam wciąż mogę się uczyć jak być dobrym liderem.