Opowiem Wam dzisiaj historię

 o wartościach i jak one przekładają się na każdą część działalności firmy. 

Miałam telekonferencję,

na której poinformowano mnie, że po 5 latach klient wycofuje się ze współpracy i wdrażania nowego projektu. Jego obecny dostawca złożył lepszą, czytaj tańszą, ofertę. Nic by nie było w tym złego, gdyby nie sposób,w jaki zostało to przeprowadzone. Jeszcze miesiąc temu byliśmy naciskani na przygotowanie analiz, kalkulacji, testów itp. Nagle, po intensywnym dogrywaniu szczegółów umowy, klient zniknął na 1,5 miesiąca. Project manager zapadł się pod ziemię! Na chwilę przed cudownym zniknięciem informował mnie, że w ciągu tygodnia podpiszemy umowę. Zapewniał, że wszystko wewnętrznie zostało zaakceptowane przez decydentów. Dzwoniłam, pisałam i prosiłam o kontakt. Zero odzewu. Przełożony owego project managera poinformował mnie, że kolega jest na urlopie i że się skontaktuje po powrocie. W międzyczasie inna osoba skontaktowała się ze mną prosząc o przesłanie projektu umowy. Nie domyśliłamsię, że chodzi o porównywanie cen. Nie przyszło mi to do głowy, ponieważ gwarantowano nam, że jesteśmy już nominowani na dostawcę w tym projekcie. W końcu przez ostatnie 5 lat pracowaliśmy nad wyrobem, jego konstrukcją, testowaniem u nas, u klienta, akceptacją docelowych klientów, cenami, kalkulacjami i wieloma innymi szczegółami. Dzisiaj rozmowa telefoniczna brzmiała mniej więcej tak: – Podjęliśmy decyzję, że nie podejmiemy współpracy w tym zakresie, gdyż nasze szefostwo stawia na liczby, które są najważniejsze. Otrzymaliśmy lepszą ofertę na dzień dzisiejszy. Dlatego zostajemy z obecnym dostawcą. Koniec. Rozumiem, że w biznesie ważne są liczby. Jednocześnie dla mnie ważne są: etyka, podejście: klient nasz partner, a nie pan. Zastanawia mnie gdzie podziała się otwartość w kontaktach i rozmowach.Nadmienię tylko, że jesteśmy dostawcą tej firmy od długiego czasu, więc to nie był nowy klient, o którego się staraliśmy. 

Poczułam niesmak. 

Inaczej jest powiedzieć po złożonej ofercie, że nie jest atrakcyjna. A inaczej jest przeciągnąć dostawcę przez 5 lat, w między czasie zmieniając wielu project managerów po stronie klienta, jak również ilości wyrobów będących przedmiotem projektu czy też przeprowadzając tysiące testów, których specyfikacja zmieniała się w zależności od nowego inżyniera, który pojawił się w tym projekcie u klienta. Negocjacje, rekalkulacje, starania, doradztwo inżynieryjne – to tylko niektóre działania prowadzone przez nas. 

Jestem nauczona innego postępowania

z dostawcą i innego postępowania w biznesie. Szacunek do dostawcy jest obowiązkowy. Nie chodzi o to, aby dostawcę równać z ziemią. Tylko o to, aby być fair. Każdy ma prawo zmienić co chce we własnym biznesowym życiu, również dostawcę danego wyrobu, czy usługi. Ale w jaki sposób to zrobi jest już zależne tylko od niego samego. 

Mam wrażenie,

 że korpo-ludzie zostali ograbieni z własnych wartości. Że zatrzymali się na poziomie braku wartości firmy lub pozwolili narzucić sobie taki sposób pracy, w którym sami traktowani są jak mało znaczące pionki i też tak traktują innych. Przykre, a zarazem pouczające dla mnie. Tym bardziej doceniłam wartość swojej firmy, mojego zespołu i osób, które utożsamiają się z tym co tworzymy od wielu lat. Cieszę się, że zbudowaliśmy wartości ponadczasowe. Możemy się nie zgadzać i wielokrotnie tak jest, ale okazujemy sobie szacunek. I kiedy jakaś jednostka się wyłamuje z tej normy, to natychmiastowo jest to zauważalne. Ważne dla mnie jest to, że ludzie nie są zwalniani z dnia na dzień. Nie zaskakujemy ich swoimi decyzjami. Tylko widząc, że coś nie gra informujemy wcześniej i dajemy możliwość popracowania nad słabościami. Cóż, pisałam ostatnio o różnorodności, ale nie o taką, dotyczącą fundamentalnych wartości mi chodziło. 

Z drugiej strony pomyślałam sobie,

że skoro ta firma zwalnia swoich wieloletnich menedżerów z zaskoczenia i bez słowa wyjaśnień, to czego ma się spodziewać dostawca? Tak wyglądają brak wartości u nich. Brak szacunku, brak empatii i brak fair play. Cóż, kolejna lekcja do przeanalizowania przeze mnie. Kolejne doświadczenie, które mnie uczy czego mam nie robić, czego nie akceptuję.